czwartek, 16 lipca 2015

macie jakiś pomysł ? proszę napiszcie

Chodzi o to ze chce napisać one shota oczywiście z leonetta lub jortini tylko nie wiem o czym macie jakieś pomysły proszę piszcie czekam.
Klaus//♡

Dziś może jutro

Hej witam was w ten nawet ciepły dzień spędziłam go fajnie z przyjaciółmi ale mniejsza o mnie chodzi o rozdział mojej pary która nie wiem czy już chcecie ale dokoncz ta historie potem zrobię zakładkę razem z bohaterami i rozdziałami by nowi czytelnicy mogli przeczytać 3 sezonowa historie do końca id początku do konca :) tak jak mówiłam 1 a może wcześniej może pomysle może przez ten czas gdy skończy się historia dodam jakiś one shot żadnego prologu nie będzie ponieważ zastąpiłam to fabulami niektóre scenki mogą być trochę podobne do 50 twarzy greja ale to tylko z moja para i tylko parę będzie to inaczej zrobione. Jutro wyjeżdżam no tylko na pięć dni i będę mieć dostęp do internetu w telefonie wiec może dziś lub jutro dodam odcinek a jak wam mijają wakacje kochani?

środa, 15 lipca 2015

3x31 Czas wyboru


Stoisz tu, piękna w sukni z białego atłasu wyszywaną tysiącem nici, trzymasz w dłoni bukiet jasnych róży, twoje buty lśnią jak u kopciuszka, a welon sunie po ziemi znacząc twoje kroki. Podchodzisz do ołtarza, stajesz przed swoim ukochanym, lecz on stoi odwrócony do ciebie. Gdy powoli odwraca się na pięcie, by dostrzec uśmiech na twej twarzy dostrzega jedynie nicość.
- Czemu mnie tak zraniłaś?! - krzyczy przebijając twe serce sztyletem.

Obudziłam się o godzinie trzeciej nad ranem wpatrzona w ciemną ścianę na przeciwko próbowałam odnaleźć źródło hałasu. Dostrzegłam nie domknięte okno które wręcz huczało jakby chciało zwrócić na siebie uwagę.
- Co ty też chcesz mi powiedzieć, że mam mało czasu? Wiesz co, pieprz się! - wrzasnęłam na kota łażącego po sąsiednich balkonach. Na dźwięk mojego głosu podskoczył wystraszony i zwiał jak najdalej ode mnie.
Położyłam się z powrotem spać mając nadzieję, że ten koszmar nie wróci.

***

Po raz drugi obudziło mnie coś co tym razem na pewno nie było oknem, to coś było tuż przy moim uchu, mówiło do mnie. Podniosłam się do góry i dostrzegłam Lindy. Przytuliłam przyjaciółkę i wy człapałam z łóżka.
- Wszystko w porządku? - spytała siadając w nogach łóżka.
- Jasne, a czemu, by nie - podniosłam się z miejsca i poszłam się ubrać - okej, o czternastej mam ślub, jedziesz ze mną?
- Tak, chodź mam auto na dworzu.


***


Kilka godzin później stałam w białej sukni przed ogromnym pozłacanej sukni, wyglądałam pięknie. Cały czas jednak moje myśli zaprzątała niepewność: Czy aby na pewno dobrze postępuje?
Ostatecznie zdecydowałam wybrać Johnego, może dlatego, że nie chciałam nikogo zawieść.
- Ludmi musimy pogadać - nagle w pokoju pojawiła się Lindy.
Odwróciłam się do przyjaciółki nie pewna co mnie czeka.
- Ja wiem, że coś jest nie tak, widzę to, nie jesteś radosna i nie potrafię zrozumieć dlaczego...czy to dlatego, że Fede tu jest?
- Nie, nie Fede nie ma... Co?! Fede tu jest?!
- Tak, właśnie wszedł
- O Boże jest źle Linds - zakryłam twarz dłońmi i usiadłam na jednym z plastikowych białych krzeseł.
- Mam wątpliwości - zaczęłam tłumaczyć - nie wiem co robić. Zrezygnowałam z koncertu dla tego i nie jestem pewna, czy tego chcę

***

Oczami Lindy:

Zostawiłam Ludmiłe samą i ruszyłam do Johnego. Znalazłam go w małym pokoju. 
- Musimy porozmawiać - zaczęłam.
Chłopak zajął miejsce na krześle.
- Wiem o wszystkim co ostatnio działo się między tobą a Ludmiłą, wiem, że zabroniłeś jej iść na koncert co było moim zdaniem durne, ale jest coś ważnego... nie możesz się z nią ożenić.
- A, więc to prawda?
- Ty wiesz?
- Miałem podejrzenia...nie tak łatwo wyleczyć się z pierwszej miłości, co nie? - podszedł bliżej w moją stronę.
- Mieliśmy już do tego nie wracać.
- Mylisz się, mieliśmy żyć dalej, ale ja nie mogę... - nie wiedziałam co powiedzieć, więc dodał jedynie - okej, mam plan...

***

Wybiła czternasta, a więc nie ma już odwrotu. Podeszłam do wielkich drzwi i, gdy rozległ się dźwięki muzyki wyszłam przez nie. Cała sala była pełna znanych mi ludzi, była tam mama, tata, moi wujkowie, babcia i kuzyni, cała moja rodzina, nie mogłam dopatrzyć się w tłumie rodziny Johny'ego. Znałam tylko jego mamę, ale była wspaniała.
Było zupełnie jak w moim koszmarze, podchodziłam do ołtarza, Johny stał tyłem do gości i do mnie, czekałam, aż odwróci się i jeśli mam być szczera bałam się co nastąpi. Ale tego co wydarzyło się później zupełnie się nie spodziewałam... na miejscu Johnego stał Federico. W czarnym smokingu i idealnie dopasowanym krawacie. To dlatego nie było nigdzie rodziny Johnego.
Co się tu dzieje? - zapytałam bez głośnie.
Federico na to odpowiedział mi rysując w powietrzu serduszko, wtedy spojrzałam w jego piękne oczy ignorując kompletnie słowa przysięgi które powinnam za chwilę powtórzyć.
Dostrzegłam, że wszyscy się na mnie gapią, najwidoczniej czas na mnie.
- Jestem kompletnie zaskoczona, tym wszystkim. Ten dzień powodował mi taki mętlik w głowie od dłuższego czasu, ale dziś czuję spokój, a to dzięki tobie - spojrzałam na Federico - Powinnam teraz powiedzieć, że będę cię kochać do śmierci, ale ty to już wiesz od dawna, wiem jedno, po tylu rozstaniach przyszedł czas na godzenie. 
Teraz przyszła kolej na Federico:
- Poprzednio popełniłem błąd zostawiając cię dla kariery, ale teraz rozumiem lepiej to co mnie otacza, w szczególności miłość, wiem co to miłość na wieki, bo ją czuję, między nami. Obiecuję, że już nie zachowam się jak kretyn i nie zostawię cię.
Po tych oryginalnych przysięgach wymieniliśmy się obrączkami i pocałowaliśmy się. Spojrzałam w jego oczy w których nagle pojwiły się ogniki.
- Musimy lecieć!
- Gdzie?
- Zobaczysz - mrugnął do mnie i pociągnął mnie za rękę do wyjścia.

***

Piętnaście minut później trafiliśmy do restauracji Round The World gdzie trwała już cała impreza. Weszliśmy do środka. 
Spojrzałam na scenę i dostrzegłam na niej pierwszą występującą:



Wpatrywałam się jak po kolei wszyscy artyści występują...



... a potem Fede wskoczył na scenę.
- Impreza kończy się powoli, ale zanim się rozejdziemy jeszcze jeden duet. 
Po tych słowach wyciągnął do mnie rękę
- Pozwolisz?

W tłumie dostrzegłam Lindy i Johnego, przytulali się, wyglądali ze sobą całkiem słodko.

Już wiem kim jestem gdzie należę i jaka jest moja droga. Niedługo wyruszę w trasę koncertową z Fede. Wszystko się ułoży. Wiem to.

3x30 Lepiej we dwoje

Usiadłam przy swoim laptopie i włączyłam pocztę. Dostałam nowego mejla, od Lindy. Otworzyłam załącznik i zobaczyłam plakat promocyjny jutrzejszego koncertu. Ten widok przywrócił mi wspomnienia kłótni z Johnym. Jindy odwaliła naprawdę kawał dobrej roboty, mimo wszystko.


Do Lindy:

Plakat wygląda cudownie, prześle szefowi, na pewno będzie zachwycony.

Wysłałam wiadomość i weszłam na skype'a z nadzieją, że moja przyjaciółka jest aktywna i będzie mogła się jej wygadać bez wychodzenia z domu. Spojrzała na małą ikonkę z napisem Lindy i jej zdjęcie profilowe na którym stała w czerwonej sukience z huśtawką. Dobrze pamiętam tą huśtawkę, wisiała przy jej małym domku w Polsce, kiedy tam byłam, lubiły się na niej huśtać w cieplejsze wieczory.
Kliknęła na napis połącz i bez zastanowienia zaczęła paplać:
- Jest źle Linds, pokłóciłam się z Johnym, przesunął datę ślubu i chcę, żebym wybierała pomiędzy pracą, a nim. A do tego sama nie jestem pewna, czy go kocham... - tylko, że kiedy spojrzałam w kamerkę nie dostrzegłam tam Lindy, a Federico.
- Nie sądziłem, że przypominam Lindy - zaśmiał się, ale gdy dostrzegł, że mina nie wróży nic dobrego od razu spoważniał - Zaraz u ciebie będę.
Chciałam zaprotestować, ale nie miałam na to siły, zanim się spostrzegłam rozłączył się. Opadłam zrezygnowana na łóżko. Co ja wyprawiam? Sama mieszam w swoim życiu, jeszcze bardziej.

Piętnaście minut później rozległo się pukanie do drzwi, nie podniosłam się. Kilka razy powtórzyło się to, a potem usłyszałam jak strzyknął zamek i drzwi się otworzyły. Stanął w nich Federico ubrany w błękitną koszulę z podwiniętymi leniwie rękawami, aż do łokci i w luźne granatowe dżinsy. Nasze spojrzenia się spotkały. Na moment zastygł, potem jednak przypomniał sobie po co tu przyszedł i popędził do mnie z zatroskanym spojrzeniem.
- Nie musiałeś przychodzić - odparłam ziewając.
- Wyglądałaś na załamaną, niebezpiecznie byłoby cię zostawiać samą.
- Bez przesady. To tylko chłopak, ślub, praca...kupię sobie kota, albo dwa.
- Ludmi możesz przestać mnie okłamywać, znam cię lepiej niż inni, wiem kiedy kłamiesz. - położył się na moim łóżku.
- A co jeśli mnie nie znasz - zmieniła pozycję na wygodniejszą, także teraz leżałam tuż obok niego opierając głowę o jego ramię.
- W takim razie spróbuję cię poznać na nowo, zawsze można próbować.
- Tylko, że ja nie wiem co robić, nie chcę popełnić błędu.
- W życiu każdy ma dwóch doradców życiowych - zaczął mówić - serce i rozum. Ale to ty decydujesz którego z nich posłuchasz. Najważniejsze jest to byś wiedziała, że błędy kształtują ciebie, więc nie bój się ich, lecz staw im czoła.
- Od kiedy ty taki mądry. - zdziwiłam się.
- Kiedy wyjechałem w trasę nie miałem co robić, więc często czytałem, kiedyś powiedziałaś mi, że lubisz chłopców którzy czytają, wtedy jeszcze miałem nadzieję...
- Oj Fede to takie słodkie, dzięki za wszystko - oparłam głowę na jego torsie i tak leżałam jakby to było normalne - nie sądzisz, że nie powinniśmy tak leżeć? Nie jesteśmy razem.
- Nie, w zupełności nie

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Więc macie taką short rozmowę Fedemili, już w 31 ślub. Jak myślicie co się wydarzy?
Liczę a wasze komentarze ;)

wtorek, 14 lipca 2015

co i kiedy zmiany

Co do zmian to są takie ze niedługo będzie zmiana wystroju bloga oraz zakładki nowe, nowe opowiadanie pojawi się jak tylko Wera wróci czyli ona wraca 4 sierpnia ale prześle mi swój kawałek jednej z par wiec 1 rozdziału będziecie mogli spodziewać się tak jak napisałam w zakładce fabuły 1 sierpnia aktualne opowiadanie Wera juz jutro zakończy a ja niedługo zostało mi jeszcze z kilka rozdziałów i potem zaczynamy nowe z trzema parami tak jak pisałam wcześniej mam nadzieje ze spodoba wam się nowe opowiadanie a ja nie wiem na razie kiedy dodam odcinek ale jeśli mi się uda to w piątek lecę pa pa :*
Klaud//♡

3x29 Kłótnia

Wróciłam do domu jak najszybciej mogłam. Chciałam wpaść do mieszkania, nawrzeszczeć na Johny'ego, usłyszeć jak mnie przeprasza, a potem wybiec z mieszkania ze swoimi rzeczami. W ten sposób rozwiązałabym swój problem, a do tego to ja byłabym tą dobrą, a nie na odwrót.
Właśnie z takimi myślami wbiegłam w moich wysokich złotych obcasach na klatkę schodową. Ale zanim doszłam do drzwi zdążyła się zagnieździć we mnie pewna wątpliwość. Federico ma ..., a co jeśli Johny to moja jedyna szansa? Czy warto ją zaprzepaścić?
W rezultacie przed drzwiami apartamentu 411 położyłam rękę na klamce, ale nie nacisnęłam jej. Stałam tak przygryzając dolną wargę i zastanawiając się co powinnam zrobić. Ostatecznie postanowiłam pokonać swój strach i stawić czoła temu co czekało na mnie za tymi drzwiami. 
Weszłam do przedpokoju i rzuciłam swoje rzeczy na półkę w szafie, po czym już w rajstopach skierowałam się do salonu. Znalazłam tam Johnego siedzącego na kanapie przy laptopie ubranego w gustowny garnitur idealnie leżący na jego umięśnionym ciele. Chwycił ręką krawat, poprawił go, tak, że teraz wisiał mu luźno na szyi. 

poniedziałek, 13 lipca 2015

3x28 Rozmowy rodzą kłopoty



Zabawne jest to, że gdy wydaje ci się, że wszystko już powoli się układa w najmniej oczekiwanym momencie wszystko się wali. To właśnie przytrafiło się mnie. Moje życie zatoczyło koło, w jednej chwili miałam fantastycznego narzeczonego, obrączkę, pracę, a wtedy on się zjawił, by przypomnieć mi o zobowiązaniu, o tym co sobie obiecaliśmy kiedy się żegnaliśmy.

Ale najwidoczniej wystarczyła mu jedna rozmowa ze mną, by o tym zapomnieć, więc czemu ja nie mogłam?
Dalej miałam w pamięci ten dzień, gdy się pogodziliśmy, gdy zaśpiewałam na scenie, pierwszy raz przed takim tłumem.
- Przepraszam.
Wróciłam do rzeczywistości, przede mną stała kapela i gwiazdy które miały wystąpić na sobotnim występie w naszej restauracji.
Rzuciła mi się w oczy dziewczyna o kolorowych włosach, miała na twarzy widoczny gruby makijaż, a na zębach lśnił jej aparat. Obok niej stała dziewczyna o kasztanowych włosach i sporym kruczym nosie. Za nimi szło około dziesięć osób. Widać postarali się jeśli chodzi o muzykę na żywo.
Osoba która się do mnie odezwała to wysoki czarnowłosy chłopak z jednodniowym zarostem i kolczykami w uszach.

piątek, 10 lipca 2015

3x27 Za dużo gadasz za mało robisz

Wiecie myślę o złym końcu tej historii co o tym myślicie ? Dzisiejszy rozdział wzrusza mnie tak ze płacze :'(
+ przepraszam ze bez przecieków ale pisze z telefonu.
Chcecie przed końcem 18 + ?
_______________________
Oczami Violetty :
 - Ja rozumiem ? Ja ci mowie to wszystko bo cię tak mocno kocham a ty mi mowisz ja rozumiem? Czy ty na pewno siebie słyszysz kontrolujesz co mówisz ? Rozumiesz ona nie ja robiłam wszystko Leon proszę poddaj się leczeniu by wszystkie wspomnienia ze mną ci wróciły proszę cię proszę! Nie ma tu nikogo kto nas powstrzyma od bycia szczęśliwym rozumiesz? Leon proszę cię uwierz mi jesteś dla mnie najwazniejsza osoba w życiu.
- Violetta..
- Leon nie mam nikogo innego nie mam!  Mam jedynie ciebie Ludmiła wyjechała Clara jest fałszywa. Nigdy nie zrozumiesz liczy się dla ciebie tylko dobry seks który możesz porobić prawie z każdą? Bo każda ci się odda? Każda naiwna masz żonę a ja zdradzasz? Dlaczego się zmieniłeś w takiego drania?
- Violetta opanuj się powiem Ci ja teraz coś za duzo gadasz  za mało mówisz! Warknal zły na mnie.
- Chcesz bym się teraz ciebie bała? Bym cierpial co noc?
- Dlaczego cierpiała Violetta nas od dawna nie ma do cholery!
- To po co mnie ludzisz rznac mnie prawie do nieprzytomności ostatnia u mnie w domu przed wyjazdem potem jeszcze.
- Jack mówi prawdę.
- A co ci mówi Jack.
- Violu powiedzieć ci jaka jest prawda?
- Jaka prawda ? Spytałam juz nie wytrzymując znów mnie do tego doprowadzi. Będę myśleć o nim co noc aż się zabije z tęsknoty miłości i nienawiści do niego jak można czuć do jednej osoby aż tyle chociaż moja miłość do niego przebija wszystko.
- Violu nie jestem pewny czy chcesz wiedzieć to może być kolejny cios i będzie ze najgorszym będę znowu   ja. Zasmialem sie.
- To jest takie śmieszne widząc mnie w takim stanie ? Śmieszne ? Krzyknelam ze łzami w oczach. A on przygwździł mnie do sciany swoim ciałem był tak blisko a ja czułam jego wielką erekcję na sobie.
A tylko niech mnie dotknie tam gdzie nie trzeba.
- Możemy dokończyć ta rozmowę później ?
- A jednak tylko jedno ci w głowie a ja się na to nie zgodzę a zgwalcic mnie nie zgwalcisz. Powiedziałam próbuje być opakowania. Tak bardzo go pragnę o tak ale nie pozwole mu na to jeszcze przy Clarze dziewczyna by się załamała a gdy ja to już robie wystarczy.
- Czyli najpierw chcesz usłyszeć dwie wiadomości tak ? Od której mam zaczac dobrej czy złej?
- Złej a potem nic nie będzie .
- No dobrze zła wiadomość jest taka ze Jack nadal pracuje z Diego i gdybyś przyjęła jego oświadczyny  byś juz nie mogła robić nic sama i prą idąc tez z Diego taki wlasnie Diego jak i on mieli plan fajnie chcą cie wykorzystać co?
- Jak możesz? Uderzyłam go w policzek.
- Co jak ? Znów się zasmialem trzymając jej rękę.
- A jaka jest ta druga? Spytałam załamana nawet Jack któremu chciałam zaufać dlaczego? Dlaczego ja?Nie byliśmy świadomi ze wszystkiego podsłuchuje Clara.
- Druga wiadomość jest dobra.
Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Dobrze ze Jack i Diego otworzyli mi oczy.
- Ktoś kto chciał cie zabic? Juz rozumiem czemu Jack siedział.
- Violu daj mi dokończyć  najlepsze za chwile.
Spojrzałam na niego resztkami bolu lez juz nawet nie chciały lecieć. Może wyjade gdzieś nie oni mnie wszedzie znajdą by uprzykszyc mi życie. Dlaczego ja?
- A wiec jak chcesz mnie jeszcze olśnic i zobaczymy czy taka dobra jest ta informacja.  Warknalem
- Violu co tak dużo w tobie zła? No dobrze przejdźmy do sedna sprawy nie potrzebny mi żaden szpital nic do przywrócenia pamięci wiesz dlaczego?
- Och dlaczego? Bo juz za późno za dużo głupoty ? Juz się nie da cie uratować?
- Wręcz przeciwnie.
- Wiec co Leon co?!
Do pomieszczenia weszła Clara bolało ja gdy widziała mnie i Leona tak blisko widziałam to co ten człowiek robi z kobietami?
- Nie mów jej nie możesz ! Teraz to on warknela o co tu chodzi.
- Cczego m mi nie mówić?
Co ona wie czego ja nie wiem.
- Wyjdź Clara to nie od ciebie zależy chyba oboje chcemy by cierpiała prawda?
- Nie Violetta przepraszam ja na prawde wszystko zrozumiałam.
- O co tu chodzi?
- Clara wyjdź!  Powtórzył.  Boże im bardziej jest zły tym bardziej go kocham dlaczego nie mogę się uwolnić od tego uczucia dlaczego mnie tak kazesz boże może nie jesteśmy stworzeni dla siebie wiem dużo złych rzeczy zrobiłam ale błagam nie każ mnie już chce się obudzić z tego koszmaru błagam.
Poslusznie wyszła.
- A wiec dokoncz widocznie tylko ja nie wiem tej dobrej informacji co to takiego?
- Gdybyś nie chciała zabic Diego Violetta by wszystko było dobrze.
Patrzyłam na niego oszolomiona.
- Tty to..
- Daj mi dokończyć Violetta zniszczylas mnie wiesz?
- Nic nie rozumiem Leon. Nic.
- Nie podobała ci się ta cała zabawa jak wyszlas z więzienia?
Zamknęłam oczy.
- Cco?
- Oj Violetta na prawde jesteś tak głupi nie dziwiło cie ze znałem Jacka? Ze wiedział wszystko o wypadku i skataktowal się z Diego czy jak to było nie myślałas nad tym?
- Nnie.
- To to był twój największy błąd bo wypadek o którym ci każdy mówił ze straciłem pamięć ze cie nie pamiętam co ci sam wmawialem nie istniał Violetta nigdy nie istniał już rozumiesz? Zasmialem sie ponownie. Nie ja zaraz stracę przytomność nie wierzę w to po prostu nie wierzę dlaczego mnie wszyscy oszukiwali dlaczego?
- Ale twoja pamięć..
- Ja jej nigdy nie straciłem
_________________
Płacze płacze i płacze tak mnoe wzrusza ten odcinek Leon przez cały czas udawał ? Idzie koniec a wszystko jest coraz gorzej jak ja to zakończę pomyślimy czy dobrze czy źle 4:23 a ja spać nie moge mam nadzieje ze ktoś skomentuje i podobają wam się fabuły do niedzieli :) :'(
Klaus//<3