piątek, 10 kwietnia 2015

Odcinek 23 Lud orzekł!

W sobotę niestety musiałam pojawić się w parku. Tak bardzo tego nie chciałam, bo tam miał być on i ona! Federico i Jane! Wyglądali razem jak przesłodzona para składająca się z Myszki Mini i Hefalumpa, niedopasowani, dziwaczni i obrzydliwi. Ile miałam jeszcze znosić ich uśmieszki, buziaki z bliska jak i z daleka, ale najgorsze było, gdy byli od siebie daleko. Wtedy ona siadała na jakimś krześle i wpatrywała się w niego jak w obrazek, a on? On ją ignorował. Ja jednak nie byłam tak odporna na głupotę jak on. Musiałam znosić jej wyimaginowane zachcianki, pytania i wpadki które burzyły cały rytm mojej pracy. Ona była jak żywy buldożer potrafiący zniszczyć moje życie, gdy tylko ktoś da jej znak do działania.
Dziś jednak nie mogłam pozwolić, by huragan Jane zaprzepaścił moją szansę na rozwiniecie kariery.
Jak zwykle obudziłam się o godzinie siódmej spostrzegając, że nigdzie nie ma Violetty którą z resztą ostatnio prawie w ogóle nie widywała. Ale przecież każda z nich miała teraz własne sprawy: Ona Leona, ja Federico i jego sukowatą dziewczynę. 
Ledwo trzymając się na nogach wpełzłam do garderoby, by już po chwili wyjść z garścią ubrań z którymi skierowałam się do łazienki.Stanęłam przed lekko zaparowanym lustrem, oparłam dłonie na rogach umywalki i wpatrzyłam się w swoją zaspaną twarz. Od razu sięgnęłam po kosmetyczkę, trzeba było coś zrobić z tym potworkiem. Wyciągnęłam stamtąd tusz do rzęs i eyeliner i już po kilku minutach miałam ładnie podkreślone czarne oczy. Potem sięgnęłam po szczoteczkę i zaczęłam energicznie myć zęby, trwało to około trzy minuty, później nałożyłam czerwoną jak krew szminkę i cmokając ustami upewniłam się, że się nie rozmażę. Zostały mi tylko włosy, postanowiłam je zakręcić tak jak zazwyczaj. Wyciągnęłam lokówkę, wtedy rozległ się dźwięk telefonu. Odłożyłam przedmiot, by się nagrzał i pobiegłam do salonu. Chwyciłam za lekko staromodny telefon na kabelek i powiedziałam:
-Tak słucham?
-Violetta? - rozległ się lekko ochrypły męski głos.
-Nie, Ludmiła, a kto mówi?
-Diego
Skądś kojarzyłam to imię, Violetta musiała o nim mówić, ale co dkoładnie go z nią wiązało, tego nie potrafiłam sobie przypomnieć.
-Czego chcesz od Violetty? - postanowiłam grać neutralną, ale z góry ten chłopak mi się nie spodobał, dlatego w moim tonie dało się wyczuć nutę niechęci.
-Właściwie to chcę czegoś od ciebie.
Czego on mógłby chcieć ode mnie? Przecież nawet mnie nie zna.
-Gadaj! - rozkazałam mu.
-Powiedz twojej przyjaciółce, że ją zostawię, na razie...
-Zostawisz, ale...?
-...a i powiedz, że to koniec zakładu.
Czekaj, czekaj. zakład, chłopak o wyczuwalnej w głosie miłości do siebie samego? Coś mi się przypomina...
-Ty jesteś ten Diego!
-Czyżby moja reputacja mnie wyprzedzała?
-Ty marny sukinsy...co ty znowu kombinujesz?!
-Nic co ma związek z tobą, a może ma. Przekonasz się. Przekazałem ci tyle ile chciałem, więcej nie musisz wiedzieć - po tych słowach rozległ się krótki sygnał i już wiedziałam, że nie ma nikogo na drugiej linii.
Cholerny dupek!

***

Wściekłość zżerała mnie od środka, od jakiś piętnastu minut kręciłam się po pokoju zastanwiając się czy napisać do Violi. W końcu wyciągnęłam telefon i zaczęłam klikać.

Do Violetty:

Będziesz na festiwalu?

Stwierdziłam, że wolę jej przekazać tą informacje osobiście, a nie przez telefon.
Schowałam przedmiot do torebki i zaczęłam się ubierać. Dziś postanowiłam założyć granatowe rurki, różowy top i  błękitną kurtkę w lamparcie cętki. Jeszcze raz przejrzałam się w lustrze, po czym chwytając moją torebkę wyszłam

Na dworzu poczułam od razu podmuch ciepłego powietrza. Skierowałam się na najbliższy przystanek autobusowy. Zazwyczaj wolałam chodzić pieszo, ale dziś wolałam nie natknąć się po drodze na nikogo. A mówiąc nikogo mam namyśli Fede i Jane.
Gdy autobus się pojawił wsiadłam do środka i zajęłam miejsce koło szyby na której oparłam głowę, by móc przyglądać się wszystkiemu co działo się na zewnątrz.

***

- Ty byłaś w ciąży ?
- Tak byłam szkoda, że tego nie pamiętasz zrozum zależy mi na tobie.
Objęłam jego policzek. Oderwał się ode mnie
- Wyjdź nie chcę żyć przeszłością, wyjść proszę.
Wstałam po czym po prostu odeszłam. Na zawsze? Nie, nie dam mu spokoju tylko odpocząć by zatęsknił. Postanowiłam przejść się uliczkami naszego parku tu przypominają mi się wszystkie chwile i złe, i dobre.
- Wszystko było warto aż do teraz, bo co najmniej cię poznałam.
 Zaczęłam sobie nucić  dawną piosenkę.
- Violetta?
- Damien przepraszam ja..
- Nie przepraszaj możesz sobie poukładać życie masz na to dwa tygodnie. Powiedział po czym pocałował mnie w policzek i odszedł. Znów zostałam sama super. Po chwili płaczu na naszej ławce wróciłam do domu.Nagle dostrzegłam, że dostałam esemesa i to dobrą godzinę temu.

Od Ludmiły:

Będziesz na festiwalu?

O Boże festiwal, zupełnie o nim zapomniałam. Szybko odpisałam jej ,,Tak'' i skierowałam się do drzwi wyjściowych.

***


Dojechałam na miejsce i skierowałam się w stronę parku, gdzie z daleka widać było wielką scenę i tłum ludzi.
Nie potrafiłam dostrzec tam Federico, nie żeby mi zależało.
Nagle ktoś zakrył mi oczy. Przestraszyłam się i odruchowo walnęłam go z łokcia w brzuch. Usłyszałam za sobą jęk i od razu poznałam tą osobę. Odwróciłam się i przytuliłam do siebie Carsona.
-Przepraszam, ostatnio jestem zestresowana - wyjaśniłam 
-Nic się nie stało, po prostu jestem zdziwiony, że dziewczyna może mieć tyle siły w łokciu.
-Wyćwiczyłam to na zakupach - wzruszyłam ramionami uśmiechając się lekko. - Cieszę się, ze tu jesteś, chociaż jedna miła osoba. 
-Ludmiła!  - zwróciłam się w kierunku głosu i dostrzegłam prezydenta.
-Mówiłam, jesteś jedyną miłą osobą.
-Ludmiła stało się coś strasznego. Hayley Willliams miała otwierać wydarzenie razem z Federico, ale właśnie dzwoniła, że nie przyjedzie!
-No i co teraz?
-Muszę znaleźć kogoś, kogoś kto nie ma nic do roboty i zna każdy szczegół wydarzenia 
-Może Ludmi - zaproponował Carson, a ja za to pogroziłam mu łokciem.
-Całkiem niezła myśl, fakt jesteś trochę nie doświadczona i źle ubrana, ale jakoś to załatwimy.
Próbowałam protestować, ale zanim się spostrzegłam siedziałam na obrotowym fotelu, gdzie styliści szukali dla mnie idealnej kreacji.


***

Gdy siedziałam tak na fotelu z wałkami na włosach zobaczyłam Violette próbującą wybadać mnie wzrokiem. Udało jej się i już kierowała się w moją stronę.
-Ludmiła co się dzieje?
-Będę występować - wyjaśniłam
-To wspaniale - ucieszyła się dziewczyna
-Z Federico
-A to już nie tak wspaniale
-Słuchaj nie ważna jestem ja, muszę ci coś ważnego powiedzieć...
-Ludmiła czas na przymiarkę stroju! - rozległ się krzyk jednego ze stylistów.
-Idź, powiesz mi później 

Skierowałam się w stronę przymierzalni, by już po chwili wyjść w pięknej różowej sukience w lamparcie cętki i czarnym futrzanym bolerku.
-Prosze bardzo, strój Hayley Williams w wersji Ludmistycznej! 
-Ludmistycznej? - zapytałam nie wierząc własnym uszom. 
-Nie marudź, masz pół godziny.
Yes! W końcu pozbyłam się irytującego stylisty i mogłam pogadać z Violą.
Szybko zeszłam z krzesła i poszłam jej szukać. Odnalazłam ją w tłumie.
-Violu muszę ci powiedzieć coś ważnego...
-No to mów - odpowiedziała
-Bo dzwonił do mnie...
-Hej Ludmi...
-Czego znowu?! - oburzyłam się, odwróciłam się i spostrzegłam Federico. To jeszcze bardziej mnie wkurzyło. Przeprosiłam Violette na chwilę i stanęłam przed chłopakiem ze srzyżowanymi rękami na piersi.
-Co było tak ważne, że musiałeś mnie zirytować swoją osobą?
-Ładnie wyglądasz
-A nie powinieneś tego mówić swojej dziewczynie?
To go zbiło z tropu. Ludmiła - jeden, Federico - zero.
-Wzywają nas, podobno masz ze mną występować - widziałam ten jego szatański uśmiech. On coś kombinował.
-Nie wyobrażaj sobie zbyt wiele
Skierowałam się razem z Fede za kulisy, gdzie zajęłam wyznaczone mi miejsce. Wyciągnęłam telefon i zaczęłam pisać do Violi, zeby przyszła za kulisy.
-Uwaga! Zaczynamy - rozległ się donośny głos i zobaczyłam jak Fede wybiega na scenę machając rękoma do ludzi stojących w parku.
Za chwilę mam się pojawić koło niego...Violetta?
-Hej, nie chcieli mnie wpuścić, co masz mi takiego ważnego do powiedzenia, że nie mogło poczekać do końca uroczystości?
-Diego dzwonił - wypaliłam zanim ktoś zdążyłby nam przerwać - powiedział, że koniec zakładu i, że wyjeżdża. 
Widziałam minę Violetty, chciałam z nią być w tym momencie, ale nagle w sali pojawili się dwaj wielcy mężczyźni którzy poprowadzili mnie prosto na scenę. Chwyciłam szybko mikrofon i wyszłam na zewnątrz. 
PRzywitał mnie tłum gromkich oklasków. 
-Witajcie kochani, jak się bawicie? - krzyknęłam starając się udawać radość.
-Jak widzicie to nie Hayley, ale to chyba nie jest duża strata.
-Gdyby zamiast ciebie dali Hayley to nie byłaby duża strata - odpowiedziałam mu na co tłum zgodnie wybuchł śmiechem.
-O co ci chodzi, próbuje być miły i wszystko naprawić - podszedł do mnie najwidoczniej zapominając o mikrofonie.
-Wszystko naprawić? I Jane to pewnie wielki element twojego planu. 
-Ty mnie nawet nie chcesz wysłuchać!
-Bo po co, wszystko już i tak wiem - powiedziałam ze spokojem w głosie.
-Nie wiesz. Nie wiesz wielu rzeczy Ludmiło Ferro. A jedną z najważniejszych jest to, ze kocham i żałuję. Żałuję, że zachowałem się jak kretyn, ale to nie znczyło, ze przestałem kochać. Nigdy nie przestanę.
-Nie mogę Fede... - wydusiłam z siebie.
-Co mam zrobić, zebyś mi wybaczyła?
Nagle rozległo się wołanie ludzi ,,wybacz mu!''. Dostrzegłam Violettę z kulisami roześmianą wołającą te słowa, przed sceną Carsona klaskającego i powtarzającego za innymi.
-Lud orzekł - powiedziałam i rzuciłam mu sie na szyje, by po chwili przywrzeć swoimi ustami do jego. Zdążyłam już zapomnieć jak idealnie do siebie pasują.

Po kilkunastu sekundach oderwaliśmy się od siebie. 
-Mamy jeszcze dla was jedną atrakcje zanim zacznie się prawdizwe widowisko - krzyknął Fede spoglądając na tłum - panie i panowie. Ludmiła Ferro!
-Co? Nie, Fede ja nie mogę - powiedziałam do chłopaka
-Możesz, uwierz w siebie, tak jak ja wierzę w ciebie.



Gdy muzyka się skończyła czułam się wspaniale. Spojrzałam  na Federico który właśnie przedstawiał pierwszy zespół. Kiedy to zrobił chwycił mnie za rękę i machając do ludzi wyszliśmy stamtąd.
-Byłaś cudowna! - krzyknął gdy tylko zniknęliśmy za sceną.
-To wszystko dzięki tobie
-Pomogłem ci tylko odkryć twoje powołanie
-Jak to powołanie? Jasne to była super zabawa, ale nie mam zamiaru się tym zajmować.
-Ale byłaś na prawdę wspaniała
-Fede ja uwielbiam przygotowywać koncerty, to ty jesteś gwiazdą, nie ja.
-Ludmi, chodzi o to, ze moja wytwórnia wyznaczyła mi nową trasę. Nie chcę cie opuszczać
-Ale musisz, tym razem nie odchodzisz ode mnie jak poprzednio, bo ja daję ci wolność. Spełniaj marzenia, ja zrobię to samo, a jeśli było nam pisane być razem to będziemy. -  czułam jak łzy napływają mi do oczu, Fede próbował być silny, ale po chwili już ściskał mnie w ramionach. Odsunęliśmy się od siebie, a on złożył krótki pocałunek na moich ustach.
-Odnajdę cię, obiecuję

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak, na to wygląda Fedemila the end. Jak wam się  podobało? Jutro one shot. Nie wiem, czy kontynuować tą historię (Fedemila), jak myślicie. Robić dalej, czy skupić się na One Shotach. Co myślicie o tym zakończeniu, bo ja odczuwałam emocje razem z bohaterami, wiem końcówka trochę jakby an szybko, ale piszę to tuż przed północą i już nie mam kompletnie siły. A, więc dobranoc.

Hehehe co mnie rozśmieszyło jak zobaczyłam jak rozdział wygląda na blogu - to, że ja go i tak skróciłam, a i tak jest mega długi. Mam nadzieję, że to nikogo nie zniechęci.

czwartek, 9 kwietnia 2015

Informacje/Plany do 18 kwietnia

 A więc przedstawie wam co będzie umieszczane na blogu do tego czasu i w jakie dni by się nie dopytywać.
10.04.15r- Odcinek 23
11.04.15r- One shot Fedemiły
12.04.15r- Odcinek 24
14.04.15r- Odcinek 25
17.04.15r-Odcinek 26
18.04.15r- One shot Leonetta
Ale bym chciała wiedzieć o czym byście chcieli o Leonettcie one shota
a) kontynuacja Zabiłem twoich rodziców
b) inny z pomysłem o czym
Piszcie w komentarzu
Klaus//<3

środa, 8 kwietnia 2015

A może by tak One Shot?

Hej myślałam o dodaniu one shota o Fedemili, a widzę, że 4 osoby są za tak jak za Leonettą. Teoretycznie mam już cały gotowy, bo kiedyś go napisałam i musiałabym go tylko przepisać z zeszytu. Chcecie? Mam go dodać po zakończeniu opowiadania? (bo już nie wiele zostało), czy chcecie, żeby pewnego dnia zamiast odcinka pojawił się taki one shot?
Komentujcie i przy okazji pod tym postem wyraźcie swoją opinie na temat historii tej pary i czy wam się podoba jak piszę. Szczerze. :D

Pozdrawiam
wyrwała na zawsze :*

Hej

Hej przychodzę do was w sprawie postu o piosence bo ja chciałam dodać, ale nikt nie chciał chociaż chyba już się tu pojawiła, ale jeśli ktoś chcę mogę dodać
To tyle.
Jedzie ktoś do Wawy na Violetta Live?
Klaus//<3 

wtorek, 7 kwietnia 2015

Odcinek 22 Kłopotów ciąg dalszy

 Oczami Ludmiły:
 
Następnego dnia wyszłam ze swojego mieszkania i skierowałam się w stronę windy, jednak gdy usłyszałam znajomy klik i zrobiłam krok, by wejść do środka wpadłam na kogoś w rezultacie znów wylądowałam w ramionach Carsona.
- Mam deja vu - powiedziałam nie wiedząc, czy się cieszyć z takiego zbiegu okoliczności. Dalej było jej wstyd po ostatnim wieczorze, dlatego od niego również nie odbierałam telefonów, pewnie poczuł się olewany, a ja po prostu nie wiedziałam co powiedzieć.
- Dzwoniłem do ciebie - odezwał się stawiając mnie na równe nogi i wciskając przycisk ,,w dół".
- Wiem - poprawiłam blond kosmyki tak, by nie zasłaniały mi twarzy. - Po prostu było mi wstyd, po tym co się wydarzyło, wtedy, w kawiarni. Przeze mnie nie masz już tam wstępu.
- Nie kazałaś mi pomagać sobie, sam wybrałem ten los. A w ogóle ta kawiarnia była beznadziejna, obczaiłem ostatnio nowe miejsce... Wszystko w porządku?
- Tak, tak, tylko zaraz będę musiała być w pracy, a tam jest Fede, a ja nie chcę go widzieć.
- Będzie dobrze, tylko nie rzucaj stołem.
- Tak, to było dobre - zaśmiałam się na wspomnienie walki w kawiarni.
Winda zjechała na sam dół, a ja pocałowałam Carsona na pożegnanie i wyszłam na gorące powietrze.
Miasto dzisiejszego dnia wyglądało przepięknie, wręcz tonęło w gorącym porannym słońcu. Właśnie takie momenty sprawiały, że cieszyłam się, iż pracuję na dworzu.
Ruszyłam przez ulicę zakładając po drodze słuchawki na uszy.
Do uszu napłynęła mi piosenka Si Es Por Amor.
Zaczęłam powoli nucić słowa, a po chwili śpiewała już razem z wykonawczynią. Ludzie musieli mieć ze mnie niezły ubaw.
Postanowiłam, że zajdę po drodze po kawę. Weszłam do prawie pustego budynku, oprócz mnie i pracowników stała tam tylko dziewczyna o długich brązowych włosach. Stała koło lady i chyba zastanawiała się co wybrać. Ja nie musiałam się zastanawiać, podeszłam do kasy i złożyłam zamówienie:
- Jedna mała karmelowa latte macciato, po proszę. - mężczyzna w białym fartuchu przyjął zamówienie, odebrał pieniądze i polecił mi czekać.
- Ja poproszę to samo - powiedziała brązowo włosa podchodząc do kasy.
- Hej - przywitałam się z dziewczyną
- Hej. Szykuje się ciężki dzień? Ja zawsze lubię sobie popić kawę, by się rozluźnić.
- Dzień jak codzień, praca, irytujący były, gdyby ta kawa na mnie działa byłabym już jak po końskiej dawce leków uspokajających.
- Haha zabawna jesteś, już Cię lubię
- Karmelowe latte macciato! - krzyknął pracownik. Wtedy brązowo włosa dziewczyna odetchnęła mnie na bok i ruszyła po kawę.
- Ej ja zamawiałam pierwsza - zwróciłam się do nowo poznanej dziewczyny
- Bez urazy, ale spieszę się. Rozumiesz prawda? - powiedziała już nie tym miłym tonem co wcześniej, tylko mocno przesłodzonym sztucznym głośnikiem.
- Jasne..., że nie - nie wytrzymałam i podeszłam do niej po czym zgniotłam jej papierowy kubek co spowodowało, że napój polał jej się po ślicznych błękitnych obcasach.
- Smacznego - machnęłam rękoma i wyszłam z dobrym chumorem z kawiarni. Teraz czas do pracy u na powtórkę z rozrywki.


***


Gdy doszłam do parku Fede jeszcze nie było, więc zajęłam się ostatecznymj poprawkami, czyli ustawiałam bramki. Po godzinie pracy dostrzegłam znajomą sylwetkę. Szybko odwróciłam głowę i wróciłam do pracy.
- Ludmiła! - niech to, znalazł mnie, mogłam nie wkładać tej pomarańczowej sukienki.
- Witaj Federico - odwróciłam się w jego stronę ze sztucznym uśmiechem i to co zobaczyłam wbiło mnie w ziemię.
Obok chłopaka stała dziewczyna o długich brązowych włosach, oliwkowej karnacji i ciemnych oczach. W skrócie metr sześćdziesiąt czystego zła.
- To ty? ! - krzyknęłyśmy na raz.
- A więc się znacie? Niewiarygodne.
- Tak misiaczku, to właśnie ona wylała na mnie tą kawę, opowiadałam ci o tym.
- Może na przyszłość nie wpychaj się w kolejkę to nie będę musiała ci brudzić tej twojej ohydnej bluzki.
- Ludmiła, Jane, przestańcie. Chciałem ci tylko przedstawić moją dziewczynę. ..
- Dziewczynę? Umawiasz się z tą zołzą? - Nie mogłam uwierzyć w jego głupotę.
- Ludmi uspokój się...
- Nie, musimy pomówić. - powiedziałam do Fede, a potem zwróciłam się do Jane - zołzo zostawisz nas na chwilę samych?
Chłopak przekonał swoją dziewczynę, żeby na chwilę odeszła na bok, a ja zaczęłam swój monolog.
- Słuchaj nie obchodzi mnie z kim ty chodzisz, skoro wolisz takie bezguścia to proszę bardzo, ja mam Carsona, ty masz zołzę...
- Jane
- a więc jak mówiłam twoje życie twój wybór. Tylko nie zapomnij, że w sobotę impreza
Po tych słowach odeszłam. Musiałam jakoś ukryć emocje walczące we mnie zacięty pojedynek: złość i smutek.




Oczami Leona :

Dzień później:

Obudziły mnie dziś promienie słońca. Rozejrzałem się dookoła po czym złapałem się za głowę
- Alkohol robi swoje ehh.- powiedziałem do siebie po czym się ubrałem.
Jak to się stało że przespałem się z Violettą? O kurna już chyba wiem trzeba będzie pogadać z nią nikt nie może się dowiedzieć o tym co zaszło wczorajszej nocy. Postanowiłem zrobić śniadanie po czym ją obudzić.

Oczami Violetty: Była chyba 10 gdy wstałam po chwili wiedziałam już gdzie jestem i dlaczego tu jestem. Przestraszyłam się co będzie gdy zejdę na dół więc nie zejdę tylko ucieknę nie chcę by był na mnie zły. Szybko założyłam buty po czym cichutko zeszłam po schodach na dół. Niestety Leon mnie usłyszał, ale i tak wybiegłam szybko z jego mieszkania.
- Violetta!!!- usłyszałam wołanie Leona za sobą. Ehh. Odwróciłam się po woli.
- Tak się śpieszyłaś że zapomniałaś torebki?- powiedział zdziwiony po czym wrócił do domu.
Czyli chcę bym przyszła. A było tak dobrze, ale co ja robię przecież chcę go odzyskać. A więc wróciłam i poszłam do kuchni gdzie wyczekiwał na mnie.
-Dlaczego uciekłaś i tak byśmy musieli pogadać.
- Wiem Leon spanikowałam po prostu bałam się że będziesz na mnie zły bo....
- Bo zaciągnąłem cię do łóżka?
- Nie to nie było tak bo ty nie chciałeś zdradzać swojej dziewczyny a ja cię namówiłam.
- Wiem pamiętam, ale w końcu się zgodziłem.
- Ale było cudownie.
- Chcę byś zapomniała o tej nocy dobrze?
- Ddlaczego? Nadal mi nie wierzysz?
- Nie przykro mi jest za dużo osób, które mówią co innego. Nie wiem jak było.
- A pamiętasz Fran? Myślałem chwilę o tym co powiedziała.
- Teraz pamiętam wszystko... do momentu w którym Fran powiedziała że mamy gościa ja sie wkurzyłem gdy zobaczyłem tą osobę, ale nie wiem kim ona była.
-Czyli twoja pamięć sięga od teraz do dnia w którym prawie się spotkaliśmy.
- Tak pamiętam wszystko tylko nie ciebie. A może taka jest prawda że ja nie chcę pamiętać?
-Nie pozwolę ci na to. 
- Zapomnij po prostu proszę powiedziałaś że znikniesz po pocałunku było ich o wiele więcej niż chciałaś i było też coś czego nie chciałaś, ale....
- Czyli nie pamiętasz jak byłam z tobą w ciąży???


-----------------------------------
I jak wam się podoba rozdział. Dodaję trochę po północy, ale robiła  zadania z matmy i jestem padnięta. Jak wam się podobało? Czekam na komentarze.

niedziela, 5 kwietnia 2015

Odcinek 21

 Oczami Ludmiły:

Siedziałam wpatrując się w telefon z nieobecną miną. Kilka minut dzwonił do mnie Fede, który najwidoczniej również nie wykasował mojego numeru. Byłam na niego wściekła za tą akcję w kawiarni. Owszem chciałam, żeby był zazdrosny, ale nie chciałam, by zrobił aferę przy Carsonie która spowodowałaby, że musiałabym tłumaczyć się mojemu ,,chłopakowi'', a właściciel baru wyrzuciłby nas z kawiarenki.

-Fede! - oburzyłam się patrząc jak ten rujnuje cały mój plan

-Spotykasz się z nim, chodź jeszcze kilka godzin temu całowałaś się ze mną? Tak, dokładnie panie ładny, twoja dziewczyna całowała się ze mną.

Carson wyglądał na lekko zdezorientowanego. Spojrzał na mnie pytając mnie bez głośnie ,,Czy ja o czymś nie wiem''. Odpowiedziałam mu składając dłonie w geście modlitwy błagając go, by mnie nie wydał.

-Federico, prawda? Twoje zachowanie jest za iście bardzo ciekawe i z chęcią bym z tobą dłużej pogadał o twojej zazdrości, ale muszę pogadać z moją dziewczyną, sam na sam - powiedział z  wielkim naciskiem na słowo dziewczyna, a potem chwycił mnie za rękę i pociągnął do damskiej toalety.

Gdy tylko puścił moją dłoń popędziłam do niego wszystko wytłumaczyć.

-Bo Fede...mój były...spanikowałam...chciał do mnie...a ja nie chciałam...no i ty...o Boże Carson przepraszam cię za te kłamstwa.

-Spokojnie Ludmiła, oddychaj. Nie jestem na ciebie zły. Tylko chcę znać szczegóły twojego samobójczego planu.

- Póki co w moim planie było to, że Federico nas zobaczy, pomyśli, że jesteśmy razem i będzie pewny, że nie kłamałam, że mam chłopaka, ale...

-Ale?

-Ale on wszystko zawalił swoją wielką zazdrością.

-Więc co mam teraz robić?

-Pomożesz mi?

-Jasne, mimo tego, ze mnie wykorzystałaś do niecnych celów lubię cię i chcę ci pomóc
-Dzięki. Wystarczy, żebyś udawał, że ze sobą chodzimy. Wytłumaczę mu, że z nami koniec, a my znów będziemy przyjaciółmi.

- Dobra, miejmy to za sobą - chwycił moją dłoń i poprowadził mnie do drzwi wyjścia.
W kawiarni nadal widziałam Federico, za to Violetta gdzieś zniknęła. Wróciliśmy do naszego stolika zachowując się jak przystało na parę.

-Poczekaj - szepnęłam do Carsona i podeszłam do stolika Federico.

-Hej Fede, co tam?

-Czemu ze mną gadasz? Wracaj do swojego chłopaka

-Zachowujesz się jak dzieciak, wiesz? - miałam go już dosyć. Wstałam od stołu.
-Ja zachowuję się jak dzieciak? To ty przyprowadziłaś tego chłopaka, żebym ja był zazdrosny.
-Hahaha bardzo zabawne, i to jest twoje wytłumaczenie na twoje idiotyczne zachowanie?

-W tym momencie to ty zachowujesz sie jak dz...
-Zamknij się! - warknęłam - to ty narzucałeś się nam, to ty mnie pocałowałeś, chociaż ja cię nie chcę!
-Serio myślałaś, że cię chcę?! Dziwię się, że on cię chciał - wskazał na Carsona- w końcu jesteś tylko irytującą blondynką.
W tym momencie nie wytrzymałam i rzuciłam się na niego.

Dalej możecie sobie dopowiedzieć, przyszedł właściciel i wyrzucił nas z kawiarni. To była najgorsza nie randka w moim życiu.
A najgorsze było to, że jutro znó muszę wrócić do pracy i zapewne będę musiała pogadać z Fede.
Cóż, ale to dopiero jutro.

Oczami Violetty:

Po sekundzie jednak szybko się odsunął
 - nie umiem tak.
- zapomnij o wszystkim co złe i zamknij oczy pomysł o przeszłości.- Zrobił co mu kazałam po czym to ja go pocałowałam.
Nie wytrzymał i swoją jedną rękę włożyłam pod jego bluzkę malując
- nie mogę tak.- Powiedział odrywając się ode mnie
I zaczęłam masować jego tors. Pragnęłam go bardziej niż nigdy. Drugą ręką zaś rozpinałam jego koszule
- co ty robisz?- Powiedział zdziwiony.
- ymmm a jak myślisz czego pragnie?
- domyślam się ale nie jestem taki wobec przyjaciół. Spojrzałam na niego zdziwiona
 - Jack to twój chłopak...
- Czyli gdyby nie był, byś poszedł ze mną na górę?
 - Zależy po co.
- I na co te podchody?
- Mam dziewczynę nie zdradzam jej.
- Pocałunek też zdrada. -Ja tego tak nie odbieram pocałunek a seks różnica.
- Czyli ciągle uważasz mnie za ta samą osobę co inni mówią?
 Prawdopodobnie tak.
- Daj mi coś mocniejszego bozaraz nie wytrzymam.
- Martini?
- Może być ale pijesz że mną.
- Chcesz mnie upić.
- Taaaak
- Nie uda ci się to
- A założymy się że rano obudzę się obok ciebie?
- W ubraniu oczywiste bez nierealne
Wlał mi Martini po czym sam wypił. Pół godziny później:
Już dawno nie mogłam tak luźno pogadać z Promem to chyba najszczęśliwszy dzień w moim życiu.
- Jak ją poznałeś???
- Sam nie wiem ale wątpię że to prezes przypadek.
- Dlaczego??
- Bo po wypadku chciała że mną zamieszkać.
- A wcześniej jej nie znałeś?
- Sama potwierdziła że nie. Uśmiechną się lekko.
Podeszłam do niego po cz musiałam na jego kolanach.
- Ty chcesz mnie wykorzystać a ją nie byłem trzeźwy od naszego pierwszego pocałunku dziś bo trochę piłem jutro będzie z tobą źle.
Pocałował go w szyję
- Gwałt jeszcze w biały dzień przestań!!!!!
Gdy krzyknął przerabiali się zeszłam z niego po czym wyszłam siadając na schodach które były na dworze.
Usłyszałam otwieranie drzwi.
- Przepraszam gdy jestem pijany tak się zachowuje nie chciałem krzyknąć. Cały czas miałam spuszczona głowę.
- Spójrz na mnie.
Podniósł mój podbródek.
Teraz patrzyłam mu w oczy.
 Ten dłuższy pocałunek był magiczny tylko nie chciałem byś wiedziała że też mi się podobał.
Powiedział po czym zatopił swoje usta w moich.
- A teraz idziemy spać.
- O tej porze??
- Możemy chwilę poleżeć.
Po chwili zrozumiałam o co mu chodzi.
- okej.
Poszliśmy do jego sypialni gdzie szybko poznaliśmy się swoich ubrań.
4 godziny później
- A mówiłeś że to będzie nierealne.
Powiedziałam po cichu przykrywając się bardziej kocem.
Poczułam jak Leon  śpiąc obejmuje mnie swoją ręką przytuliłam się mocniej do niego po czym zasnęlam.

************
No tak, w końcu Fedemiła się pojawiła, w znikomej ilości, ale ostatnio jakoś nie mam na nią weny, ale nie martwcie się już mam na nich plan.

piątek, 3 kwietnia 2015

Odcinek 20 Co czułeś

Brak Fedemiły

Oczami Violetty :
Oderwał się ode mnie po czym wstał oszołomiony.
- Dlaczego to zrobiłaś? Oszalałaś?
- Nie, jeśli bym mogła bym to drugi raz.
-Po co usiłujesz mi pokazać że jesteś inna skoro i tak ci się to nie uda?
-Bo... bo cię kocham szczerze i w takiej sytuacji bym cię nie okłamała.
-Jeśli bym cię kochał a ty byś mi mówiła prawdę po tym pocałunku bym sobie przypomniał chociaż może kawałek.
-Może byś sobie przypomniał powiadasz?
Spytałam z uśmiechem.
Spojrzał na mnie zdziwiony.
Tym razem coś poczujesz pomyślałam po czym przybijając go lekko do drzewa pocałowałam go, tym razem było inaczej. Nie odepchnął mnie jedynie co zrobił to z oszołomieniem oddał mój pocałunek. Po chwili położył swoje ręce na moich barkach, a ja wplotłam rękę w jego włosy. Czułam się jak w niebie. Tak bardzo w głębi duszy prosiłam by ta chwila nigdy nie minęła. 



Oczami Violetty :
Chcąc złapać powietrze uchyliłam lekko usta co Leon wykorzystał wkładając swój język do mojej jamy ustnej zamieniając normalny pocałunek w pocałunek francuski. Moje zdziwienie było wielkie, ale nie przerywałam tego. Wszystko co dobre kiedyś się kończy po prostu mnie odepchnął.
Spojrzałam na niego z wielkim zdziwieniem za razem smutkiem.
- Nie rób tego więcej!!
Powiedział odchodząc.
Dlaczego zawsze tak musi być!!!
- I po co się starasz? I tak nikt ci nie uwierzy.
- Diego koniec cofam zakład!!
- O nie albo grasz do końca, albo teraz działasz dla mnie.- Powiedział z uśmiechem.
- On nie jest zakładem!!
- Wtedy nad tym nie myślałaś.
- Nigdy nawet jeśli wygrasz nie będę dla ciebie pracować rozumiesz?!
Uderzył mnie.

Oczami Leona :
Gdy wróciłem do domu zacząłem szukać tego zdjęcia co w liście po 20 minutach znalazłem je.
 Była taka sama data a może... nie, nie ona chcę tylko pieniędzy nie wierze jej tylko po co ciągle kłamie? I tak jej nie uwierzę.
Usłyszałem pukanie do drzwi szybko znalazłem się na dole po czym otworzył drzwi.
- Co ty tu robisz?- Spytałem zdziwiony, po chwili jednak gdy ją zobaczyłem w takim stanie wpuściłem ją.
20 minut później :
Siedziałem z Violettą w kuchni właśnie piła herbatę. Nie wiem dlaczego tu przyszła, ale nie wypuszczę jej w takim stanie.
- Co się stało? Kto cię pobił?
- Nnie wiem.
- Po co tu przyszłaś?
- Nie miałam się gdzie podziać.
- A twoje mieszkanie, dom?
- Zgubiłam klucze a telefon wpadł mi do wody.
- Kto ci to zrobił? Jeśli chcesz tu zostać powiedz mi.- Słyszałem jak przełyka ślinę.
Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć?
- Bo i tak mi nie u..uwierzysz.- Mówiła trzęsąc się.
- Za dużo już słyszałem i już nigdy nie uwierzę że może być inaczej niż mówią inni.
- Co czułeś gdy cię pocałowałam za drugim razem? - Mogła mnie pytać o wszystko tylko nie o to poczułem coś  magicznego nie umiem w ogóle tego wytłumaczyć. Wtedy mnie poniosło, ale nie mogłem jej pokazać że coś dla mnie to znaczyło.
- Nic.
- To dlaczego oddałeś pocałunek?
- Chwila zapomnienia.
- Zrób to jeszcze raz a nie zobaczysz mnie już nigdy więcej.- Powiedziałam patrząc mu w oczy.
- Na pewno już nigdy?
- N..nigdy
- czyli mam cię pocałować?
- Tak.
Powiedziałam po czym zbliżyłam się do niego. Pocałował mnie
______________________
Dziś troszkę wcześniej jak myślicie co będzie dalej?
Dzisiaj moja współautorka na blogu dodała zwiastun który zrobiła Bluel Namess ze Zwiastunowej Wyspy. A więc post jest niżej.
A więc zapraszam do czytania
Klaus//<3 

czwartek, 2 kwietnia 2015

Zwiastun

Hej przyszłam do was tutaj tylko tak na szybko pokazać wam zwiastun bloga. Wykonała go Bluel Namess ze Zwiastunowej Wyspy. Co myślicie? Ciekawi mnie to, bo osobiście bardzo mi się podoba. Polecam Bluel zrobiła mi już wiele genialnych zwiastunów na blogi.



Ps. Tak przy okazji na moim blogu pojawił się 2 rozdział 13 demonów